|
|
Jako "nowoodkryta"
nauka stała się genealogia ostatnimi laty popularna. Pojawiło się
wielu badaczy amatorów oraz "profesjonalistów", powstało
wiele serwisów internetowych poświęconych genealogii i heraldyce. Wiele
osób uważa swoje dzieła za naukowe podczas gdy nie posiadają fachowego
przygotowania a efekty ich pracy nie spełniaja wymagań warsztatowych tej
dyscypliny. Większość osób zajmujących się genealogią nie jest
historykami i nie nauczyła się warsztatu historyka. W szczególności
obecne "dzieła" (biogramy, strony www, wyniki poszukiwań
genealogicznych, wywodzenie szlachectwa czy nawet przedstawianie wizerunków
herbów) są wyrazem czy to radosnej twórczości i powinny zostać
zaliczone do literatury czy też służą do wybielania swojej historii
lub też do rozprawienia się z historią i stanowią wyraz niekończących
się sporów, waśni i nieprzemijającej zawiści. Niestety, brakuje im
podstawowego warsztatu jakim powinien charakteryzować się historyk:
poszukiwania źródeł, ich oceny oraz budowania wniosków wyłącznie w
oparciu o zweryfikowane źródła. Niestety...
Wiele osób zarzuty i uwagi do swoich dzieł odbiera jako ataki,
przejawy dyskryminacji czy zazdrości a nawet antypolskości,
antyniemieckości czy antyjudaizmowi. Postawy dalekie od rzetelności nie
są cechą współczesności. Słynne dzieło Waleriana Nakandy Trepki
"Liber generationis plebanorum" (zwane też "Liber
chamorum") okazało się dziełem kłamliwym. Praca która w założeniu
miała oczyścić środowisko szlachty z uzurpatorów w rzeczywistości
jest zbiorem niezweryfikowanych pomówień. Trepka objeżdżając szlachtę
zbierał opinie o sąsiadach, którzy wykorzystywali Trepkę do walki z sąsiadami-szlachcicami.
Każde źródło informacji powinno być weryfikowane, w szczególności
zawartość serwisów internetowych, przekazów ustnych i efekty pracy płatnych
poszukiwaczy. Wobec pozornej dostępności danych genealogicznych
(internet, poszukiwacze, bazy danych, elektroniczne wydania książek)
genealog staje przed problemem wiarygodności i ostatecznie część
danych musi odrzucić. Niezwykle skomplikowana natura człowieka sprawia
że badania nie zakończą się nigdy. Nawet tak oczekiwane przeniesienie
danych archiwalnych na postać cyfrową i pełna dostępność nie zmieni
sytuacji. Problemem pozostaną: niepiśmienność opisywanych osób którzy
nie potrafili zweryfikować poprawności zapisu nawet nazwiska, zapisy w
obcych językach, błędy popełniane przy przepisywaniu lub tłumaczeniu,
luki w danych, podawanie nieprawdziwych danych itp. Ostatecznie docieranie
do prawdy jest bardzo interesujące, stanowi prace trudna, żmudną lecz
bardzo satysfakcjonującą. Często bardzo ciekawe jest nawet odkrycie
przyczyny braku informacji...
Każdy człowiek ma prawo do prywatności tak dzisiaj jak i kiedyś.
Niektórzy w przeszłości z ważnych dla siebie powodów podejmowali
bardzo trudne decyzje takie jak zmiana nazwiska, adopcja lub porzucenie,
rozwód czy... bigamia (zwłaszcza po wielkich wojnach gdy przez długi
czas współmałżonek nie wracał dochodziło do kolejnego małżeństwa)
lub małżeństwa pomiędzy krewnymi, ukrywanie pochodzenia i narodowości
itp. Jest nierozwiązanym problemem moralnym czy w imię swojej
satysfakcji powinniśmy odkryć i upublicznić niektóre fakty zmieniając
w ten sposób życie nam współczesnych? Czy może powinniśmy napotykając
tajemnicę uszanować ją jako własność naszego przodka? Czy docieranie
do prawdy historycznej usprawiedliwia nasze działanie?
Starajmy się aby w naszym działaniu dominowała patriotyczna funkcja
genealogii, aby genealogia zamiast łączyć ludzi nie stała się narzędziem
walki. Brońmy się przed ubarwianiem własnej przeszłości. |
|
|
W dawnych czasach dwory były ośrodkami
zarówno władzy jak i kultury. Znaczne bogactwa rodów panujących
pozwalały na utrzymywanie kronikarzy. W ten sposób życie rodzin panujących
było najdokładniej opisane i udokumentowane, oprócz kronik powstawały
obrazy przedstawiające podobizny możnowładców i ich rodzin. W kulturze
europejskiej początki genealogii są związane z rozszerzaniem się
religii rzymsko-katolickiej - pierwszymi kronikarzami byli mnisi utrwalający
nie tylko zdarzenia bieżące ale również ustne przekazy o rodach królewskich.
Częste zmiany polityczne w średniowieczu wiązały się z podbojami,
rozpadami poprzez podziały dóbr pośród spadkobierców, wojen
prowadzonych przez pretendentów. Wówczas bardzo dużą wagę przykładano
do rzetelnie prowadzonych zapisów genealogicznych, gdyż stanowiły częstokroć
podstawę do roszczeń spadkobierców. Dlatego średniowieczne dane są
bardzo dokładne.
O dokładności zapisów średniowiecznych zadecydowały też kwestie
biurokratyczne: nadania dóbr przez króla w zamian za zasługi,
zapisywanie transakcji ziemskich, procesów oraz ciężarów podatkowych
(obowiązków z tytułu nadania dóbr). Druga połowa ubiegłego tysiąclecia
upłynęła na masowym tworzeniu drzew genealogicznych z powodu konieczności
wywodzenia swego stanu. Od tego momentu genealogia przestała być domeną
rodów panujących. |