|
|
O dwóch Polskach Myślę czasem, że tak naprawdę istnieją dwie Polski:
jedna jest zrodzona z tradycji rycerskiej i szlacheckiej, a druga to
dziwny wytwór bezideowego motłochu.
Jedna - dumna i honorowa, odważna i bezkompromisowa, a druga -
strachliwa i pełna kompleksów, niewolniczo naśladująca obce wzory. W tej
pierwszej nie brak łez i cierpienia, krew jej bohaterów zrosiła glebę
wszystkich kontynentów. Bohaterowie ci wyrośli z mocnego korzenia swoich
miłujących Ojczyznę przodków, a odwagi i dumy nauczyli się na klęczkach.
Wiedzieli, kim są i skąd pochodzą. Gdy było trzeba, walczyli, gdy nie,
orali ziemię, szerzyli oświatę i pisali pełne patosu i wzruszenia hymny.
Wielokrotnie rzucali wyzwanie tyranom - w czasie powstań XIX wieku,
straszliwych wojen światowych i lat komunistycznego ucisku. Z wojennych
zawieruch i robotniczych przewrotów wychodzili osłabieni liczebnie, ale
umocnieni moralnie przez krew swych męczenników. Uczyli dzieci pacierza
i starych pieśni, aby nie zapomniały, o co walczyli ich dziadowie.
Wiedzieli, że prawdziwy patriotyzm nie przekreśla szacunku dla innych
narodów, ale wiedzieli również, że mają wiele powodów do dumy. Kiedyś
wieszali krzyże na ścianach, dziś dbają, by pozostały one na swoim
miejscu, by nikt nie ośmielił się tłumaczyć Polakom, jakiemu Bogu służą.
Wytrwale robią swoje, choć czasem jest im ciężko, ale wiedzą, że tylko
dzięki temu przetrwali.
W tej drugiej Polsce żyło się zawsze łatwiej, bo z wieloma okupantami
można się było dogadać. Kilka poufnych rozmów, czerwona legitymacja,
parę podpisów - i życie stawało się prostsze. Rozsądni mieszkańcy tej
ziemi bez tradycji są zaradni i mają ustalone cele - utrzymać się na
powierzchni, zadbać o swoje interesy. Są sprytni i rzeczowi, pozbawieni
sentymentalnych złudzeń. Przeżywają nagłe i nieoczekiwane nawrócenia -
kiedyś wierzyli w czerwoną gwiazdę, teraz wielbią gwieździsty sztandar.
Stawiają na piedestale "autorytety moralne", z których co drugi był
agentem. Swoich wrogów straszą hasłami szowinizmu i ksenofobii, a w
polskiej historii widzą jedynie głupotę i nieszczęścia. Bezmyślnie
powtarzają slogany lansowane przez media, są nowocześni i "europejscy",
choć nie potrafiliby wytłumaczyć, co to właściwie znaczy. Tolerują
najgorsze wynaturzenia, a katolickie radio obrzucają błotem - wszystko w
imię tej samej "tolerancji".
Jedni i drudzy mają coś wspólnego - są coraz bardziej pozbawieni
złudzeń. Pierwsi wiedzą, że za wierność Ojczyźnie rzadko dostaje się
medale, a częściej kona w więzieniu. (...) Drudzy sądzą, że władcy nie
mogą pozwolić sobie na moralne wątpliwości, a cynizm i obłuda to
najlepsi sprzymierzeńcy sukcesu.
Myślę czasem, że są dwie Polski. Ale tylko jedna zasługuje na to
zaszczytne miano.
Agnieszka Kosecka |